Minął ponad rok…

Lubię wracać do mojego zakurzonego bloga. Lubię czytać stare wpisy, wspominać to co było dobre i nie tylko. Nie pisałam ponad rok. Ale to nie znaczy, że mnie tu nie było. Wiele razy zaczynałam coś pisać, ale nie potrafiłam tego odpowiednio ubrać w słowa i rezygnowałam. Co się działo przez ten rok? Oj wiele…

Studia… ciągle do przodu. Mimo przeciwności losu, mimo niezbyt przychylnym studentom wykładowców. Aktualnie dopracowuje szczegóły mojej pracy inżynierskiej i miejmy nadzieję, że już w lutym będę mogła dumnie przyłączyć do grona inżynierów.

Dom… wzloty i upadki. Był czas, że czułam się dobrze w mojej rodzinie. Ale były też chwile kiedy chciałam to wszystko zostawić i już nigdy tu nie wrócić. Mam nadzieję, że moja rodzina w przyszłości będzie wyglądać inaczej. Nie pozwolę, aby moje dzieci kiedykolwiek poczuły się źle we własnym domu. 
Spędziłam 3 miesiące z bratem i jego rodziną.  To były bardzo pozytywne chwile. Przy okazji trochę zarobiłam, podszlifowałam angielski. Same plusy. Zostałam matką chrzestną.

Przyjaźń… czasami mam wrażenie, że mam tylko je. Nie umiem bez nich żyć. Nie chcę. Gdy tylko łzy pojawiają się w moich oczach one natychmiast mi pomagają rozwiązać problem, wspierają mnie. Rozstanie na 3 miesiące nie zniszczyło naszej wielkiej przyjaźni. Można by nawet powiedzieć, że ją wzmocniło. Bardzo je kocham i chciałabym, żeby były już na zawsze.
Okazuje się, że potrzeba minimum 3 lata mojej grupie studenckiej aby się zintegrować. No i chyba w końcu się udało. Są niesamowici! 

Miłość… zakochałam się. Z wzajemnością. To było szalone, niespodziewane, nieziemskie. To minęło. Złamałam mu serce. Jego urażone ego nie raz zraniło moje uczucia. Aktualnie nie utrzymujemy kontaktu. Może tak będzie lepiej.
Myślałam, że się Ciebie pozbyłam z mojej głowy. A jednak nie. Czy już zawsze będę wracać do Ciebie myślami w każdej samotnej chwili? Wcale tego nie chce! Nie chce aby serce mocniej mi biło na Twój widok. Nie chcę aby Twój uśmiech doprowadzał mnie do ekstazy. Nie chcę aby Twój głos sprawiał, że uginają mi się nogi. NIE CHCĘ! Czy jest ktoś, kto mógłby mi Cię zastąpić? Bardzo bym chciała…

Ps. Wesołych Świąt! (przepraszam za spóźnione życzenia)

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>